Butterfly

Witam na moim blogu!

godz: 17:26 data: 2009.12.17


To bajki, że niby każdy zasługuje na miłość...Anima od pierwszego dnia przeczuwała,że to musi się źle skończyć, ale przeciez znamy ją głównie ze skłonności do pakowania głowy do lwiej paszczy.

Komentuj(0)


godz: 00:06 data: 2009.12.12


w sumie mówi się że zarabianie ciałem na chleb urąga godności człowieka... Ona chyba ma na ten temat inne zdanie, gdyż jeśli ciało ma się niezłe, a nawet świetne, a płacą nie najgorzej a nawet porządnie, to czemu miałoby to być złe?

Komentuj(0)


godz: 07:24 data: 2009.12.4
cz2

...nim koło fortuny znów się przekręci i zagryzając bułkę z bananem zatęskni za szansa zarobku którą tak bezmyślnie przegapiła? W sumie po obejżeniu filmu madonny całkiem spodobała jej się fucha dominy pokroju G. Bordello. Pecunia non olet, co najwyżej sposób ich zdobycie mógłby wprowadzić niezdrowy swąd do jej i tak nadwątlonego narzeczeństwa...

Komentuj(0)


godz: 16:05 data: 2009.11.17
kiedyś będzie tego zalowała...

ech... zawsze wszyscy mówią ze tego czy tamtego będziemy w życiu żałowali... Anima usłyszała ze jeśli nie pójdzie na studniówkę będzie tego załowała... Nie wydaje mi się. Żałowała ze nie miała odwagi przyjąć propozycji tego malarza na promenadzie, bo za pozowanie mu mogłaby zarobić na studia, i teraz nie zapychałaby głodu bananami;) A najśmieszniejsze ze jak to zwykło w takiej sytuacji się zdarzać, nadciąga pokusa... Kulturalny pan marzący by wylizać Animie buty, gdyż uwielbia czarne skórzane kozaki i naturalną słowiańską urodę... Pan chętnie zapłaci za to by ktooś zechciał nim sponiewierać... Ile czasu upłynie nim...CDN

Komentuj(1)


godz: 21:59 data: 2009.10.2


no cóż, skoro przeszłam zumę do końca, odwiedziłam promotora [ a zbierałam się na to od lutego], zdalam sesję, usłyszałam od pani dziekan to co zwykle.. to chyba mogę uznac że moje życie wraca do normy? Miałam dziś wyjątkowo udany dzień, -patrząc optymistycznie i wyjątkowo zmarnowany z punktu widzenia pesymisty. ale przytnajmniej złapałam okazję od razu, 14 przyjechała natychmiast gdy weszłam na przystanek, a kanary wlaśnie rozpoczęły sezon żniw, gdy oto I roczniacy przez najbliższe kilkanaście dni nie mają zniżek na bilety. eldorado;/

Komentuj(2)


godz: 18:41 data: 2009.08.11
słabizna

to samo jak co dzień to samo... Nadal nie zabrała się do projektów, nadal nie odpracowała pańszczyzny, Nadal nie znalazła kapeli... w sumie latka lecą a u niej nic się nie zmienia... Zastanawia mnie czesto czemu dziewczyna tak konkretna i zdecydowana w kwestii swoich marzeń nie potrafi o nie walczyć? Ponoć droga do sukcesu uslana jest upokorzeniami [ "mądrość i sex"] Może właśnie one są wyzwaniem jakiemu nie chce sprostać? Mogłaby przecież zacząś sie perfidnie narzucać a tym samym reklamować swoje dzieła... mogłaby dokończyć to co pozaczynala, ale jak to zrobić nie wierząc w powodzenie swej misji? Potrafi tylko uciekać, przez co nie potrafię darzyć jej szacunkiem, ale przecież kocham ją na swój sposób. chętnie wyręczyłabym ją w jej walce, gdyby nie fakt iż to właśnie jej walka i nikt nie powimien się wtrącać...

Komentuj(0)


godz: 11:27 data: 2009.08.1


Życie Animy reprezentuje złożona fabułę... albo wręcz przeciwnie? Pod osloną nocy ucieka, nie interesuje jej cel podróży... Poznaje kolesia któremu uciekła pielgrzymka i woodstokowiczy z którymi może się napić. w sumie wszystko cacy, ale co jeśli następnego dnia okaże się że nie ma dokąd ani po co wracać?

Komentuj(0)


godz: 13:45 data: 2009.07.9


hmmm... miałam nadzieję że nie mając nadziei uniknę rozczarowania... mimo to strasznie mi przykro... potrafi wkuć na pamięć wszystkie reguły warhammera, a nie jest w stanie zapamiętać jednej daty... uroczo.

Komentuj(0)


godz: 19:53 data: 2009.07.8


ststystycznie najcięższy dzień roku nadchodzi wielkimi krokami... Co tu poradzić? Po raz kolejny Anima powinna szykować się na rozczarowania i ciężki nastrój.. Ciekawe ile osób w tym roku zapomni? W sumie kogo obchodzi to że zawsze uważala ten dzień za najważniejszy w kalendarzu skoro od kilku lat zawsze spędza go w sposób pracujący a dalej siedząc samotnie przed monitorem? chyba polubila samotność tego dnia... Może to i lepiej że przestała oczekiwać po nim jakichkolwiek rewelacji... Rozczarowanie nie będzie tak dotkliwe... Zwłaszcza jeśli ten jedyny zapomni...

Komentuj(0)


godz: 21:39 data: 2009.06.29


Fajnie być fajnym, nieprawdaż? Tylko co począć gdy się fajnym nie jest?Anima w sumie nigdy nie była fajna, ani jakoś nie miała dość ambicji by taką udawać...
Nie była zabawna ani nie potrafiła pojąć poczucia humoru ludzi z którymi przychodziło jej pracować... Potrafiła porozumieć się wyłącznie ze samcami, w dodatku takimi, z którymi mogła wymienić poglądy na temat historii holokaustu lub mitologii słowiańskiej... Jako abstynentka, unikała imprez, bo co to za zabawa być jedyną trzeźwą na lokalu? Zapewne stworzono ją z zamysłem uczynienia pustelnikiem, tylko w praniu coś nie wyszło. Pewnie ktoś fajny siedzi w tej chwili zamiast niej na jakimś odludziu przeklinając swój los...
Bywała przyjacielem w nadziei na wzajemność, ale wydaje mi się że się nie doczekała... Właściwie głównym powodem zapotrzebowania na ludzi-przyjaciół sa ludzie wrogowie... więc może gdy wreszcie wróci do swego małego świata gdzie nie ma ludzi to i przyjaciele przestana jej być potrzebni?


Komentuj(0)


godz: 11:39 data: 2009.06.29
za słaba by istnieć...

No to zakończyła się dla Animy trasa z teatrem... W sumie nie tylko ta trasa... Anima jest jednak za słaba, a słabych ludzi nikt nie potrzebuje.
Dziś nadszedł w końcu dzień gdy Oni także postanowili się z nią rozstać.
Nie może się jednak nad sobą użalać, bo odkąd najlepszy powrócił, czuła jak dusi się we własnej walce. To było tylko kwestią czasu.
Mimo wszystko,  znaczy się mimo iż "nie da się ze mną współpracować" chcę podziękować starej ekipie za pond rok owocnej współpracy i życzyć jak najmniej zgrzytów między tymi którzy pozostali.

przynajmniej było gorąco:

http://www.youtube.com/watch?v=mgyVoA8AHeY
http://www.youtube.com/watch?v=xqSH5FJNHWw


Komentuj(0)


godz: 23:30 data: 2009.06.22
rutyna?

Muszę przyznać że Anima coraz bardziej zaskakuje mnie brakiem zrozumienia dla spraw najoczywistszych... Bo w sumie jak można dziwić się temu że będąc z facetem trzeba być bardziej samodzielną niż w samotności? Chyba życie w tej materii nieco ją rozpieściło, gdyż dotychczas zawsze bez problemu znajdowała kogoś gotowego podjąć się zadania nasmarowania pleców balsamem lub wykonania jakiegoś masażyku.
Najzabawniejsze, że odkąd zdecydowała się powiedzmy "ustatkować" dobre czasy zasadniczo odeszły w zapomnienie... Jej mężczyzna traktuje opcje wyżej wymienione jak ostateczność, i nawet jeśli decyduje się obiecać "wieczorem to zrobię" nigdy słowa nie dotrzymuje... Co więcej Anima nie może już poprosić o tą przysługę kumpla, nie narażając się wypominanie... Martwy punkt. To pewnie normalne w związkach, że w końcu stają się rutynowe i... i skłaniające do zastanowienia "na co mi to było?". Tym bardziej dziwi mnie postawa Animy, która przecież nigdy nie bała się być singlem, więc powinna chyba jak najszybciej do tegoż stanu powrócić, zanim będzie za późno. Zanim przestanie czuć się sensem jego życia a zacznie postrzegać samą siebie jako przykry obowiązek... Czas odchodzić... Czas zacząć się pakować...

Komentuj(2)


godz: 21:15 data: 2009.06.18
Kielce


no,to życie nabrało tępa... Co prawda z tygodniowym opóźnieniem , ale dotarlismy w końcu do Kielc...
W sumie nie spodziewałam się że tak mi się to miasto spodoba... 
Już po drodze było wesoło... kumpel szczekał na pania w bramce autostradowej... ech, artyści...
na miejscu wyruszyłam rozeznać teren... kontrasty...
Tam to się ludzie potrafią bawić... Zasadniczo muzea zwykle nie robia na mnie wiekszego wrażenia jednak:
to pełen wypas.. lubię miejsca z fantazją... szkoda że nie zabrałam ze sobą aparatu... Hmmm.. poza tym my w poznaniu mamy koziołki... słynne i uwielbiane, a cóż w południe ukazuje się na wieży zegarowej muzeum zabawek w Kielcach? Genowefa Pigwa!!! I'm lovin it!!!
Bardzo spodobało mi się podejście autochtonicznych... hmm... Koneserów alkoholi niedrogich pitych w bramach... pomagali nam jak mogli, co znacznie podnosiło komfort pracy...
Dodatkowo mój kostium wyrażał barwy lokalnego klubu Korona Kielce, co sprawiło iż czułam się znacznie bardziej komfortowo niż wtedy, gdy z Siorką jechałam przez W-wę zatłoczonym tramwajem pełnym kibiców legii...
W mojej skali turystycznej Kielce dostają 5 pkt. A deptak... Przepiękny!!!!
I co najważniejsze dla takiej turystki PKPowej jak ja... zwieńczony dworcem;)

Komentuj(0)


godz: 08:54 data: 2009.06.9
na przepustce odc. 2

Ech... jeśli już blog sam w sobie działa to przynajmniej Edytor musi niedomagać... Jakaż to szkoła cierpliwości... Wracając do wątku, zbudził mnie nagły brak ruchu. Pogoda była pod psem, a pod maską grzebał coś nasz zmartwiony kierowca. Co tu kryć, nasza bryka się zbuntowała - złośliwość przedmiotów martwych... znalezienie właściwego salonu zajęło nam sporo czasu, przynajmniej widzieliśmy największe skrzyżowanie w europie [7 ulic] i poznaliśmy fantazję łodzian [tu zawrócicie na zakazie skrętu w lewo, dalej kawałek jednokierunkową -oczywiście pod prąd- a potem w lewo, 2 razy w prawo...] Dobre strony dnia- szefunio postawił nam objad żłe- wypłaty nie będzie... Życie

Komentuj(0)


godz: 08:49 data: 2009.06.9
na przepustce

No, to na 2 tygodnie zerwałam się z łańcucha i co? Jajeczko!!! Blog też wziął sobie wolne ode mnie... cóż... Praktykę w Przybrodzie skończyłam przedwcześnie. Bajerowicz oczywiście nadal nie pojmuje znaczenia słów "Ja cię nie lubię, ty mnie nie lubisz, więc przestań proszę do mnie zagadywać", i pewnie ju ż nie zrozumie gdyż to zbyt złożone zdanie jak na jego możliwości... Po pięknie zużytym piątku [w sumie pół dnia w szpitalu, drugie pół w markecie o nazwie której nie wypada mi powtarzać;)] nadeszła pięknie bezsenna noc, konkretnie nie było się sensu kłaść skoro o 3 musiałam byc w terenie... a no wlaśnie, gdyż tak zupełnie niespodziewanie zadzwonił Franek z info o pokazie w Kaliszu... W sumie zdziwiłam się budząc w Łodzi, bo nie pamiętam by do Kalisza jechało się tą trasą, ale nie było to wyjątkowo znaczącym faktem w obliczu faktu, iż do KIELC i tak nie dotarliśmy;) CDN

Komentuj(0)


godz: 10:27 data: 2009.05.29
dziennik obozowy cz...

Nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednio ubrani studenci....
dla potwierdzenia tej zasady we wtorek pracowałam w pełnym słońcu [29stopni] z karcherem czyli wilgotności względnej 200% co za skutkowało poparzeniem słonecznym... wczoraj 8 godzin w deszczu przy 8 stopniach C... Aushwitz Birkenau sialalalala... ręka [ta w szynie] mi przemarzła i odezwało sie łupanie w kościach... Aushwitz-Birkenau... Ten kretyn bajerowicz przyczepił sie jak rzep tematu "a ja nie widziałem zaświadczenia że coś ci jest... ale z ciebie kombinatorka... bo wiesz.. ja wątpie by ci coś było...
Panie bałwanie, ja nie wątpie w to ze wątpisz, tym nie mniej mam ten szczegół gleboko w powarzaniu. Nie jesteś w żaden sposób mym przełozonym, wiec możesz mi skoczyć na kalosza... najlepiej twarzą, może nadziejesz się otworem gębowym i wreszcie sie zamkniesz z korzyścią dla ogółu...
Chciałeś jeszcze wiedzieć czy to prawda że spałam na schodach? Ależ oczywiście, to że nikt mnie tam nie lubi nie stanowi tajemnicy, przecież gdyby było inaczej nie ubiegałabym sie o indywidualne zajęcia, więc orzekając ten fakt nie skrzywdziłeś mnie w stopniu najmniejszym. Spałam juz na ławkach, dworcach pkp, w pociągach, autobusach to i na schodach bursy moge się wyspać!!!

Komentuj(0)


godz: 00:38 data: 2009.05.27
dzienniek obozowy cz. 4

pani dziekan powiedziała że mnie kocha i z tej miłości nie może pozwolić mi na kontynuację praktyk w przepisowym terminie [bowiem z jedna ręka w szynie... stanowię zagrożenie dla siebie i innych...tak jakbym z dwoma sprawnymi nie stanowiła;/]mimo to pojawiłam się w kolejnej placówce naszej uczelni...
cichaczem pominęłam fakt zwolnienia lekarskiego. dla opiekunów praktyk ręka w szynie nie stanowi na szczęście przeszkody w związku z czym nie będę musiała zawalać wakacji na gówniane odrabianie praktyk...tutaj podobnie jak w zielonce przysługuje nam drugie śniadanie znaczy się nie są to już dwie ale jedna bułka, lecz przynajmniej nocleg za free. W porównaniu z dwoma poprzednimi placówkami możemy tu mówić o pewnym luksusie, gdyż wcześniej usłyszeliśmy że jest kryzys i jedzenia nie będzie...



Komentuj(1)


godz: 00:32 data: 2009.05.27
dziennik obozowy cz. 3

ach.... ognisko... nie ma to jak po takim miłym akcencie [aha, byc jedyną trzeźwą osobą na imprezie- bezcenne, tym nie mniej niegodne polecenia] wstawać rano na zajęcia... drugi dzień praktyk przespałam w słodkim cieniu jałowca sabińskiego w towarzystwie mrówek. po 8 godzinnym dniu pracy zapragnęłam jednak popracować jeszcze trochę i odrobić sobie na zapas kilka godzin. w końcu jestem białym murzynem nieprawdaż?
Wszystko byłoby si gdyby pan kierownik nie zatrzasnał na mej dłoni drzwi od samochodu... tym miłym akcentem wprawiłam Ircię zrzęde w dobry nastrój na czas dłuższy, oraz chwilowo zakończyłam epizod poz kryptonimem "zielonka"

Komentuj(0)


godz: 20:05 data: 2009.05.24
pamiętnik obozowy część... 2

No. to dotarłam do murowanej, gdzie autochtoniczna ludność udzieliła mi informacji , że mam się nie martwić bo zawsze przyjeżdżają po studentów. no to tym razem nie przyjechali... Piętno kryzysu. Po przejściu jakiegoś kilometra złapałam okazję, pan powiedział że może mnie kawałeczek podrzucić.. dobrze że litość ścisnęła jego serducho jak dzwon i ten kawałek skończył się pod drzwiami katedry...
pierwszy dzień pracy był przemiły... ładne otoczenie, pracy tyle że zakopaliśmy Mariankę w piasku zaraz po tym jak na brzuchu naszej studentki 2w1 zbudowano wyspę dla dwóch kopulujących ślimaków...
wieczorem wpadłam całkiem niespodziewanie na Stacha, co wprawiło mnie w świetny nastrój, gdyż poza tym że z niego... hmm... niedobry chłopak, to zawsze poprawia mi humor...
Jako że zwyczajowo nikt mnie nie chciał na pokój, co w sumie wcale mi nie przeszkadzało] gdyż na praktykach odkryłam swoją nową aspołeczną naturę] dostałam pokój na wyłączność dzięki czemu mogłam się w spokoju uczyć... znaczy się mogłabym gdyby nie ognisko...

 

Komentuj(1)


godz: 19:44 data: 2009.05.24
pamiętnik obozowy część...

korzystając z okazji iż pierwszy raz od "x" czasu zdołałam zalogować się na swój profil...
hmmm... zacznę od gorzkich żali...
Chociaż w sumie wcale nie jestem wkurzona, przez to iż tyram jak ***** wół pociągowy na rzecz uczelni którą uważam za największy błąd swego życia...
że nie dostajemy za to pieniędzy, że odbywają się na kompletnych zadu*iach, że nie dają nam jeść ani spać za darmo, że za sposób prowadzenia "dzienniczka praktyk" trafiłam na dywanik do pani dyrektor, gdyż świadczy on o tym jakobym robiła sobie jaja z tego jakże poważnego dokumentu,,,
[
wg mnie  poważnym dokumentem to jest akt zgonu...]
Miałam zapisywać co robiłam danego dnia, więc skąd oburzenie wynikłe ze słów " Kserowanie książki w języku zapewne holenderskim, który nie jest mi znany bardziej niż japoński, co uniemożliwiło mi zgłębienie jego zawartości. Celem powyższej pracy było powielenie niewątpliwie istotnych treści w niej zawartych..." Nikogo przecież nie obraziłam, a jeśli obraziłam to w którym miejscu?

co było dalej? ach... jakże by inaczej... placówka naukowo dydaktyczna w Puszczy...Dojazd na własną rękę, kilkadziesiąt kilometrów od poznania, godzina stawienia sie 7.00 rano... na pytanie jak tam dojechac otrzymałam jakże dokładną informację " dojedzie pani do murowanej, a dalej sobie pani poradzi..." poradzę? jasne że poradzę... ludzie na syberii tez sobie radzą... ale mógł mnie chociaz uprzedzić że to ponad 8 km od stacji pkp... tylko po co? przecież "pani sobie poradzi.."


Komentuj(0)


anima_silea blog

Strona Główna
Księga Gości
O Mnie

Archiwum


2010
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień

G�OSOWANIE

Zag�osuj na tego eBloga w rankingu eBlog.pl

Linki

http://waniliowylisc.wordpress.com/
nowe oblicze iceflame
my_own_world.eblog.pl
Zytowy blog, mej wspólniczki w pasji...
www.silencium_sacrum.eblog.pl
blog ksiażki która jeszcze sie nie ukazała... i pewnie nie uda sie jej ukazać... dziewczynki z zapałkami, która boi sie tak poprostu wypalić niezauważoną..
kolejna-monika.eblog.pl
prawda czy wyzwanie?
iceflame.eblog.pl

O Szablonie


© Goddess Layout
Design: Caroll
Picture: Caroll